Strona działa, serwer odpowiada, monitoring dostępności milczy, a podstrona z ofertą jest pusta od trzech tygodni. Dlatego oprócz dostępności sprawdzamy też treść.
Przegląd treści wchodzi od pakietu Start.
Sprawdzamy 24 z 340 adresów. Wskaż kluczowe podstrony albo podnieś pakiet.
Bierzemy adresy z mapy strony, pobieramy je i porównujemy z poprzednim sprawdzeniem. Przegląd nie wymaga żadnych dostępów ani zmian na stronie: czytamy wyłącznie to, co strona i tak pokazuje odwiedzającym, i przedstawiamy się własną nazwą, więc widać nas w dziennikach serwera.
Czternaście rodzajów wykryć. Każde ma w panelu własny opis i adres, na którym wystąpiło.
Podstrona nadal działa, ale zostało z niej trzy razy mniej tekstu.
Strona odpowiada „wszystko w porządku”, a pokazuje komunikat o nieznalezionej stronie. Wyszukiwarka traktuje to gorzej niż zwykły błąd.
Odpowiedź urywa się w połowie, zwykle przy przeciążeniu serwera.
Kod poprawny, treści nie ma.
Zamiast treści sam natychmiastowy skok na inną podstronę. Powinno tu być zwykłe przekierowanie 301 — wyszukiwarka widzi różnicę.
Na adresach, które jeszcze wczoraj działały.
Wewnątrz podstron, wraz z adresem, pod którym stoją.
Dwie podstrony podające się za tę samą.
Elementu, który wskażesz sam: przycisku zakupu, formularza, numeru telefonu.
Z mapy zniknęła jedna trzecia adresów, co zwykle znaczy, że wdrożenie usunęło całą sekcję.
Plik robots.txt albo znacznik noindex zamyka całą stronę lub pojedynczą podstronę z mapy przed wyszukiwarkami. Serwer odpowiada normalnie, awarii nie ma, a strona znika z Google.
robots.txt zakazuje wstępu robotom modeli AI, jak ChatGPT czy Claude. Mówimy o tym, bo bywa to celowe, żebyś wiedział, kto sięga po Twoje treści.
Pakiet określa liczbę adresów objętych przeglądem: 100 w Start, 500 w Business i od 2000 w Enterprise. Panel i raport pokazują, jaka część serwisu została sprawdzona.
To jest różnica między limitem a wprowadzaniem w błąd.
Podstrony, które mają być sprawdzane zawsze, wskazujesz sam. Sprawdzamy je przed resztą mapy.
Zakres poszerzasz suwakiem, paczkami po 250 adresów — do 30 000 adresów w każdym płatnym pakiecie, bez rozmowy o wycenie. Cennik paczek jest schodkowy: kolejne kosztują mniej niż pierwsze, więc przy szerokim przeglądzie adres wychodzi kilka groszy miesięcznie.
Przegląd czyta stronę tak, jak oddaje ją serwer. Nie zobaczy treści dokładanej dopiero po wczytaniu strony przez przeglądarkę odwiedzającego. Piszemy o tym, żeby nikt nie liczył na kontrolę, której nie prowadzimy.
Bezpłatny przegląd techniczny obejmuje czas działania, certyfikat, domenę, pocztę, treść i formularze. Kończy się oceną i listą zadań, którą możesz przekazać swojemu programiście. Bez karty płatniczej i bez zobowiązań.