Utrzymujecie serwisy klientów, a między projektami jest cisza. Monitoring, dyżur i miesięczny raport to płaska pozycja, która tę ciszę wypełnia — pod Waszą marką i Waszą fakturą. Platforma wykrywa i powiadamia, wy sprzedajecie reakcję.
Bez wyłączności i bez opłaty wejściowej. Sposób rozliczenia wybieracie per klient, nie na całe konto.
Zanim to sprzedacie, warto wiedzieć, za co klient płaci. To nie jest „ping raz na chwilę" — to zestaw sprawdzeń, z których każde wyłapuje inny sposób, w jaki strona cichnie.
Sprawdzamy, czy strona odpowiada — i czy odpowiada tym, czym powinna. Pusta strona z kodem 200 to wciąż awaria, więc pilnujemy też słowa, które musi się na niej znaleźć.
Ostrzegamy od 14, 7, 3 i 1 dnia przed końcem. Nie wcześniej, bo automaty odnawiają certyfikat około 30 dni przed terminem i wcześniejszy alarm byłby fałszywy.
Przypominamy od 30 dni w górę, bo odzyskanie domeny po wygaśnięciu trwa, kosztuje i czasem się nie udaje. Datę bierzemy prosto z rejestru.
Zmieniony rekord DNS albo zniknięty nagłówek bezpieczeństwa to często pierwszy ślad, że ktoś ruszał konfigurację. Porównujemy stan z poprzednim.
Mierzymy wskazane adresy w stałych warunkach i trzymamy historię. Przegląd treści wyłapuje zniknięte sekcje, pozorne błędy 404 i skurczoną mapę strony po wdrożeniu.
Zanim polecą powiadomienia, ponawiamy sprawdzenie. Jedno mrugnięcie sieci nie budzi klienta o trzeciej w nocy — a Wasz dyżur nie traci wiarygodności na fałszywych alarmach.
Sprawdzamy z jednego punktu obserwacji, nie z kilkunastu lokacji na świecie. Dla większości stron to dokładnie tyle, ile trzeba — ale obiecywanie „globalnego monitoringu z 30 regionów" byłoby sprzedażą czegoś, czego nie robimy. Wolimy, żebyście wiedzieli, co mówić klientowi.
Abonament utrzymuje się dowodem opieki. Na koniec okresu powstaje raport w PDF — wysyłacie go jako swój, jako podsumowanie miesiąca, za który klient płaci.
Co jest w raporcie
Nie wpisujemy do raportu SLA ani wycen. Raport mówi, co się wydarzyło, a nie co obiecaliśmy — obietnica należy do Waszej umowy z klientem, nie do dokumentu z pomiarami. Czasy reakcji i ich rozliczenie to Wasza usługa, nie liczba dorysowana do wykresu.
Platforma wykrywa i powiadamia, a reaguje człowiek — na każdym pakiecie tym człowiekiem możecie być wy. Sprzedajecie dyżur, czasy reakcji i naprawy; my dostarczamy sygnał, incydent, historię i raport, na których ten dyżur stoi.
Platforma potwierdza awarię i powiadamia — e-mailem, w aplikacji na telefon albo w kanale zespołu.
Zdarzenie ląduje w panelu z czasem, adresem i historią. Widać, co i od kiedy nie działa, bez zgadywania.
Wchodzicie i naprawiacie — to jest ta część, za którą klient płaci wam, a nie automatowi.
Incydent i czas jego obsługi wpadają do miesięcznego podsumowania. Dowód, że dyżur zadziałał.
Na Starcie i w Business dyżur jest w całości Wasz — własnego tam nie mamy. W Enterprise też możecie prowadzić go na swoich zasadach; nasz dyżur jest wtedy usługą dodatkową do wyboru, nie warunkiem pakietu.
Agencje pracują na oba naraz, więc panel obsługuje oba. Wybieracie per klient.
Bierzecie pakiety na siebie i doliczacie własną marżę. Jedno zbiorcze rozliczenie i wspólna data odnowienia dla wszystkich stron w koncie — jedna faktura zamiast dwudziestu.
Wdrażacie i przekazujecie płatność linkiem — klient płaci sam, jednym kliknięciem, a wy dostajecie 20% z każdej jego faktury, bezterminowo. Zostajecie przy kliencie, więc prowizja idzie dalej.
Strony wszystkich klientów w jednym miejscu: pakiet, status, otwarte awarie, prowizje. Przełączacie się między firmami, zamiast logować się dwadzieścia razy.
Konto należy do klienta, wy dostajecie w nim rolę administratora. Klient widzi Was na liście zespołu i może Was usunąć — piszemy to wprost, bo tak jest uczciwie i tak buduje się zaufanie.
Wtyczka WordPressa oraz pakiety Neos, Sylius i Magento zakładają konto z Waszym kodem polecającym prosto z panelu strony. Dla agencji to naturalniejszy kanał niż banery.
Dostajecie zestawienie i PDF, wystawiacie nam fakturę netto (próg 200 zł), my płacimy i odznaczamy. „Rozliczone" znaczy, że pieniądze wyszły z banku — nie że je zaplanowano.
Napiszcie, ile stron obsługujecie i jak chcecie to rozliczać. Program uruchamiamy wspólnie — dopasujemy tryb, stawkę i sposób wdrożenia do tego, jak już pracujecie.
Formalny regulamin programu jeszcze domykamy, więc partnerów przyjmujemy przez rozmowę, a nie przez samodzielną rejestrację. Pierwszy kontakt jest z człowiekiem.